niedziela, 3 marca 2013

Demony. Pokusa + bitwa okładek !!!

 TYTUŁ: Demony. Pokusa.

AUTOR: Lisa Desrochers

Z OKŁADKI: "Siedemnastoletnia Frannie pochodzi z katolickiej rodziny. Dziewczyna najlepiej dogaduje się z ukochanym dziadkiem, wdowcem i pasjonatem starych aut. Jest pewna, że ostatni rok w liceum będzie równie monotonny jak poprzednie, gdy do jej klasy trafia niezwykle atrakcyjny Luc Cain. Nikt nie podejrzewa, że przysłany z piekieł Luc jest demonem, który ma posiąść nie tylko duszę Frannie. Ale Niebiosa mają inne plany. Do walki z mocami piekielnymi staje równie pociągający anioł Gabe…"

MOJA OCENA: Po książkę sięgnęłam ot tak z czystej ciekawości. Miałam ochotę na jakąś lekką i niezobowiązującą powieść młodzieżową. Poza tym dawno nie czytałam czegoś z gatunku paranormal romance. Tak więc "Demony" wpadły w moje ręce całkowicie przypadkowo, nigdy wcześniej nie słyszałam o tym utworze. Postanowiłam dać mu szansę. Potyczka o duszę - brzmi niezmiernie ciekawie. Jest to debiut literacki Lisy Desrochers - doktora fizykoterapii, czy udany?

          "Czy gdybyś miała wybór pomiędzy Niebem, a Piekłem, co byś wybrała?"

Książka opowiada o losach Frannie, która tylko z pozoru jest zwyczajną nastolatką. Prowadzi normalne życie - chodzi do szkoły, spotyka się ze znajomymi, imprezuje. Jednak w jednej chwili jej świat obróci się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy na swojej drodze spotka Luca - wyjątkowego chłopaka o nieziemskim uroku. Lecz nie jest to zwykły człowiek, to demon, który przybył prosto z Piekła, by oznaczyć jej duszę. W tym samym czasie w szkole pojawia się Gabe, który ma to samo zadanie, tylko, że z rozkazu Niebios. Dlaczego Frannie jest tak ważna dla obu stron? Co jest w niej takiego niezwykłego? Frannie nie zdaje sobie sprawy, że znajomość z tymi chłopcami nie jest przypadkowa. Początkowo uważa ich tylko za zwykłych kolegów, jednak z czasem stają się dla niej kimś więcej. Targają nią silne emocje związane z nimi, czuje, że gubi się już we własnych uczuciach. Ale przecież Frannie nie wierzy w miłość! Więc w takim razie jak zachowa się wobec nich? Anioł Gabe - Gabriel i demon Luc - Lucyfer. Dobro i zło. Czy te istoty pochodzące z całkiem innych światów znajdą nić porozumienia, aby chronić swoją ukochaną? Tajemnicza historia, która pokazuje, jak ważną rolę pełni człowiek na Ziemi.
  
"Znowu muszę walczyć ze łzami. Naprawdę chcę go nienawidzić, bo to jest uczucie bezpieczniejsze niż miłość." 

Cieszę się, że w książce pojawia się wątek miłosny, bo bez niego książka nie byłaby taka ciekawa. Frannie jest bohaterką bardzo ludzką, z którą można się utożsamiać, ale muszę też przyznać, że momentami była strasznie irytująca. Natomiast Luc jak przystało na złego bohatera nie zyskał mojej sympatii...do czasu. Ale o tym musicie już sami przeczytać. A Gabe? Myślę, że jest najbardziej tajemniczą postacią, bo jako jedyny z tego miłosnego trójkąta nie mówi nic o sobie, a z jego zachowania nie można wiele wyczytać.

Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na książkę, ale niezbyt oryginalny. Czytając wciąż czułam powiązania z "Pamiętnikami wampirów" i ze "Zmierzchem". Zwyczajna dziewczyna, dwóch zakochanych w niej idealnych chłopaków dosłownie nie z tej ziemi. Jeden diabelski i gorący jak wilkołak Jackob, a drugi anielsko piękny i lodowato zimny jak Edward. Oboje pragną dobra swej wybranki serca i bohatersko się dla niej poświęcają. Ponadto ich zachowanie i emocje związane z Frannie również były podobne. Może mi się tylko tak wydaje lub popadam już w paranoję przez te wszystkie paranormalne książki, ale takie odczucia miałam przez cały utwór. Nie jestem pewna czy można zaliczyć to do wad, ale na pewno nie jest to zaleta. W książkach przede wszystkim cenię sobie oryginalną i niebanalną fabułę. "Demony" pokazują wizję Piekła, jednak poznajemy ją z punktu widzenia demona więc nie jest ona jakaś przerażająca czy nawet straszna.

"Nikt nie zna przyszłości Frannie. Cokolwiek się wydarzy zmienia wszystko inne."

O wydarzeniach opowiadają nam Luc i Frannie. Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do tej zmiany narracji, która wręcz mnie irytowała. Jednak już po kilku rozdziałach nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. W książce niestety zauważyłam błędy stylistyczne - nie było ich wiele, ale jednak się pojawiały. Ponadto często musiałam wracać do poprzedniego zdania, bo nagle gubiłam się w sensie jakiejś wypowiedzi. Mimo tych błędów język jest prosty i przystępny, a jak historia już mnie wciągnęła, kolejne strony pochłaniałam błyskawicznie. Akcja pędzi już od pierwszych stron książki, jednak jak to zwykle bywa, dopiero od połowy utworu czujemy silne pragnienie dalszego czytania. Bardzo, bardzo dużym plusem powieści jest zakończenie, którego po prostu nie da się odgadnąć w czasie lektury. Jest ono zaskakujące i odbiegające od schematów co przypadło mi do gustu. W dialogach pojawia się czarny humor, który potrafi niezmiernie rozbawić, nawet w dramatycznych chwilach.

Nie jest to utwór z górnej półki, którą wszystkim dookoła będę polecać, ale jeżeli macie dużo wolnego czasu to zapoznajcie się z nią. Może kolejne tomy będą lepsze, a autorka odnajdzie swój własny styl, wpadnie na nowe, ciekawsze pomysły i popracuje nad stylistyką. Zamierzam przeczytać "Grzech pierworodny" i przekonać się o tym na własnej skórze.

                         Książka przeczytana w ramach wyzwania

                CZYTAM FANTASTYKĘ i PARANORMAL ROMANCE     




                                        Bitwa okładek !!!

Na wielu blogach książkowych ta zabawa jest dość często spotykana, więc takie zestawienie pojawi się też u mnie. Zainspirowała mnie do tego A, której serdecznie dziękuję. Popularność serii książek Lisy Desrochers wciąż rośnie. "Demony" zostały przetłumaczone nie wiele języków i podbijają listy bestsellerów. Udało mi się znaleźć kilka różnych okładek, które moim zdaniem są bardzo interesujące. Każda ma w sobie niezwykły urok. Polska okładka ( którą możecie zobaczyć powyżej) jest ciekawa, ale to jednak Hiszpańska podoba mi się najbardziej. W Niemczech "Pokusa" została wydana pod innym tytułem ( "Angel Eyes" ), ale okładka naprawdę przyciąga wzrok. 



                          Która okładka podoba się Wam najbardziej ?

36 komentarzy:

  1. Ta książka lekko zalatuje mi serią "Zmierzch" dlatego mam nadzieję, że nie obrazisz się, jeśli grzecznie odmówię :).

    Ciekawa jest okładka nr 2 z USA... dość prosta, ale mi się podoba... inne takie jakieś dziewczyńskie ;D.

    Spokojnej nocy!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, niezbyt przypadła mi ta książka do gustu. A co do okładek to remis jak dla mnie jest z Niemiec i Francji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Demony jeszcze przede mną i mam nadzieję, że się nie rozczaruję. A co do okładek, to zdecydowanie wygrywa francuska i niemiecka (1# francuska :))
    Pozdrawiam serdecznie!
    D. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka nie w moim stylu, więc pewnie nie sięgnę, ale w takich pojedynkach lubię zabierać głos :) Nie lubię ludzi na okładkach, więc za Melonem - USA #2 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po książkę raczej nie sięgnę, ponieważ nie wydaje mi się pozycją, bez której nie potrafiłabym przeżyć. ;-) Jeśli chodzi o wybór okładki to nie mogę zdecydować się na jedną, dlatego obstawiam USA nr 2 i Francję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi najbardziej podoba się tak jak Tobie - Hiszpańska i jeszcze Francuzka :)
    Jackob, hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za podesłanie linku do recenzji :)
    została dodana ona do wyzwania :)

    a jeśli chodzi o okładki, to wybieram Francję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się najbardziej podoba okładka USA nr 1 :-) co do recenzji naprawdę fajna ale nie mój typ książki ale kto wie może i moja recenzja pojawi się na moim blogu :-) http://epickieksiazki.blogspot.com/ zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przejadły mi się już te wszystkie paranormal romance i teraz czytam już tylko najbardziej wyjątkowe. A okładka - Francja! Przypomina mi nasze polskie okładki z Egmontu, które są piękne.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie czytałam, ale raczej nie zamierzam. tak, lubię PR, nawet bardzo - ale ile można w kółko o tym samym? są przecież książki z tego gatunku, które niczym nie przypominają innych.. i "Pokusa" na pewno się do nich nie zalicza. więc - odpuszczam.

    a okładki.. według mnie najładniejsza ta francuska :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa recenzja, po książkę być może sięgnę zwłaszcza, że osoba z mojego najbliższego środowiska ciągle mnie do tego nakłania. Co do okładek... Jak dla mnie prym wiodą okładka Włoska i Francuska :-)

    Pozdrawiam!
    Sunrise

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka pomimo tego, że zapowiada się świetnie nie jest dla mnie, ponieważ jest podobna do Zmierzchu, ktorego nie cierpie.
    Co do bitwy okładek to ta z Fracji bardoz mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podobieństwo do "Zmierzchu" było bardzo odczuwalne - przynajmniej dla mnie ;)

      Usuń
  13. Już kilka razy miałam przyjemność spotkać się z tą książką, ale nie skusiłam się na nią. Chyba nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Francuska okładka najlepsza. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka zdecydowanie nie dla mnie. Lubię czasami po takie sięgać ale jednak nie teraz.
    Co do okładek to dla mnie bezkonkurencyjna jest okładka z Niemiec;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi najbardziej francuska .. :) co do powieści mam mieszane uczucia ... no ale podejrzewam ze gdy gdzieś mi się napatoczy przeczytam. też mi się wydaję ze autorka miała dobry pomysł, ale mało oryginalny i właśnie dlatego nie jestem do powieści przekonana .

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak dla mnie najlepsze okładki mają Francja i Hiszpania <3
    a co do ksiażki, to już dawno miałam się za nią zabrać, ale tak mnie schodziło, a teraz mam w kolejce mnóstwo innych ksiażek do przeczytania. W wolnej chwili na pewno się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książka chodzi za mną od pewnego czasu, ale jakoś nie mogę się przekonać. A co do okładek, wszystkie są ładne, ale najlepsze z Niemiec i Francji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się niemiecka. Francuska też, ale trochę za dużo na niej wszystkiego. Trochę przytłacza.

    Książkę... Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładnie zapraszałaś, więc wpadłam :)
    Po książkę raczej nie sięgnę, bo za takimi nie przepadam. Potrzebuje chociaż minimum oryginalności. A co do okładek to najbardziej podobają mi się Francuska oraz Hiszpańska.

    OdpowiedzUsuń
  21. Za książkę podziękuję, bo coś mnie trafia, jak widzę kolejną młodzieżówkę z trójkątem miłosnym i tym schematem - zwykła dziewczyna, dwie nadnaturalne istoty, które się w niej zakochują, jedna dobra, druga niby zła (z reguły zła ciekawsza). Okładka najlepsza USA #2, chociaż polska też ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi zdecydowanie niemiecka. Taka prosta, delikatna :)

    A zmieniając nieco temat zapraszam na "Książeczki synka i córeczki" oraz na "Babylandię" na dwie zabawy, w obu do wygrania ciekawe książki, ale nie tylko. Nie chce narażać się wklejając bezpośrednio linki, ale jeżeli byłabyś zainteresowana to blogi znajdziesz w moim profilu :) Może miałabyś ochotę wziąć udział? Nie żebym namawiała, po prostu polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i zaproszenie na bloga :) Na pewno wpadnę :)

      Usuń
  23. Hej!
    Z okazji Dnia Kobiet skromny Melonik chciałby życzyć Ci WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :D!
    A tutaj zapraszam na więcej życzeń :) - http://mejus250.blogspot.com/2013/03/dzien-kobiet.html

    Pozdrawiam!
    Melon ;P

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytałam i bardzo mi się podobała. Co do okładek - moim zdaniem najlepsza jest francuska :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem jeszcze czy " Demony " przeczytam, niemniej jednak Twoja recenzja mnie zaciekawiła. :) Kto wie? Może jeszcze dam tej książce szansę? :)
    Co do okładek - mi najbardziej podoba się francuska, niemiecka i włoska. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam, mam nawet w domu, jednak do drugiej części mnie nie ciągnie. Chyba, że kiedyś będę miała zły dzień, bo książka bardzo lekka i idealna na jeden wieczór. ;)
    Okładka najładniejsza z Francji, jednak klimatycznie to nr 2 z USA najlepiej pasuję do serii. ;) Nasza Polska to niech lepiej na drzewo spada.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaciekawilas mnie. Dopisuje do listy ksiazek, ktore mam przeczytac ^^
    A co do okladek, hmm... o dziwo z Niemiec.
    P.S Nienawidze tego jezyka
    Pozdrawiam Ath ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączmy się w nienawiści do języka niemieckiego (z góry przepraszam wszystkich jego pasjonatów) :)

      Usuń
  28. Mi się podoba francuska okładka, po książkę jednak nie sięgnę. Nie moje klimaty.
    PS. Obserwuję i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Francuska jest ładna, ale niemiecka jest po prostu booooska <3. Założę się, że gdyby to była polska wersja, to przeczytałabym ją dla samej okładki. Bardzo ciekawy pomysł jeżeli chodzi o taką bitwę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam tę książkę i bardzo mi się podobała :) Niemiecka całkiem fajna, ale odrzuca mnie szprechanie, więc stawiam na Francuską ;>

    OdpowiedzUsuń
  31. Chyba nie dla mnie, ale okładka przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję wszystkim za jakiekolwiek komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że jest ktoś, komu moja praca nie jest obojętna i czasem tu zaglądnie :) Dzięki temu mogę też odwiedzać Wasze blogi :) Dziękuję i pozdrawiam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...